Przekraczanie granic

Przed chwilą @StaryZgred zamieścił linka do artykułu w sprawie postępowania dyscyplinarnego wobec profesora filozofii z Białegostoku, który jakiś czas temu pisał o tym, że na uczelni nie ma miejsca dla ‚wariatów’. Pisałem o tym we wcześniejszym wpisie również ja; pisałem krytycznie. @StaryZgred pisze o postępowaniu wobec prof. Nowaka jako o wydarzeniu skrajnie niebezpiecznym, kompromitującym uniwersytet o karaniu za poglądy. Nie zgadzam się z tym.

 

Uważam, że to artykuł profoesora filozofii jest (skrajnie) kompromitujący samego profesora, a przy okazji uniwersytet, na którym pracuje. Wyborcza pisze:

 

Określeniem „Asperger” Nowak posługuje się w artykule dwa razy, a zamiennie używa słów: „wariat”, „szaleniec”, „chory psychicznie”, „obłąkany”, „upośledzony umysłowo”, „półgłówek”, „niezrównoważony psychicznie”, „niepoczytalny”.

 

Jeśli to nie kompletna kompromitacja, to zaiste nie można się już w naszym kraju kompromitować. Gdybym był rektorem/dziekanem, nie chciałbym, by pracował u mnie profesor, który się tak zachowuje.

 

Czy jednak jest to kara ‚za poglądy’? Nie, nie jest. Prof. Nowak ma prawo do swoich poglądów, co więcej, nikt nie chce go zaaresztować, stawiać przed sądem, póki co, nikt go z pracy nie wyrzucił. Moim zdaniem pytanie jest inne. Czy uniwersytet ma prawo zareagować na sformułowania jak powyżej, co więcej, czy ma prawo odnieść się do tego, że profesor publicznie piętnuje swojego studenta? A wszystko dlatego, że ironii nie może na wykładzie używać. Moim zdaniem ma.

 

Wyobraźmy sobie inną sytuację. Co by było, gdyby prof. Nowak stwierdził, że czarnoskórzy studenci jednak nie powinni się uczyć na unwerystetach? Wszak my tutaj to ‚cywilizacja białego człowieka’. A może muzułmanów też nie bierzmy, bo nie da się referencji biblijnych na wykładach robić? Może też homoseksualistów nie będziemy uczyć. Na wszelki wypadek. Podejrzewam, że oburzenie byłoby (raczej) powszechne, tak jak było w wypadku studenta SWPS upomnianego przez uczelnię.

 

Tu jednak jest inaczej, bo tu mamy do czynienia z ‚wariatami’ i ‚czubkami’ itd., których obrażać można bezkarnie. Ba, na tyle wydaje się to bezpieczne, że profesor filozofii (sic!) sam z siebie napisał o tym, żeby ich dyskryminować. I chciałbym zwrócić uwagę, że on sam mówi o dyskryminacji, nie o tym, że oni nie korzystają z wykładów. Bo jemu nie podoba się uczenie ‚wariatów’. A wszystko na podstawie jednego studenta, który rzuca mu wyzwanie na wykładach. I nikomu nie przyszło do głowy się zastanowić, czy czasem prof. Nowak bzdur nie gada.

 

@StaryZgred mówi o tym, że skoro karzemy za poglądy jedne, to możemy za wszystkie. A ja powiem inaczej:  jeśli można dyskryminować jednych, to można dyskryminować wszystkich. Po uważaniu. 

 

Czy z tego wynika dyscyplinarka? Nie wiem. Ja sam wysłałbym profesora Nowaka na obowiązkowy  kurs tolerancji. Kazałbym też napisać rozprawkę na temat udziału ‚wariatów’ w rozwoju kultury i nauki. Przypomniałbym też mu, że każdy z nas może się znaleźć po drugiej stronie.