Przymus habilitacji

Trzy.14 podjął ciekawe zagadnienia, które chciałbym krociutko zasygnalizować. Chodzi mi o kwestię przymusu habilitacji. W obecnych uwarunkowaniach prawnych nie można nie zrobić habilitacji nie narażając się na szykany, choćby w postaci zwiększenia pensum dydaktycznego. Rozumiem, rzecz jasna, ideę przyświecającą wprowadzeniu przymusu. Ma ona eliminować wszystkich tych, którzy jako adiunkci nie pracują wystarczająco ciężko, nie publikują itd.

 

Problem z takim zapisem polega na tym, że nie zakłada on, iż mogą być adiunkci, którzy z jakiegokolwiek powodu po prostu nie chcą robić habiitacji. Chcą sobie publikować na średnio-porządnym poziomie i mieć święty spokój. Czy są tacy? Szczerze powiedziawszy, nie wiem. Jednak zasada jest wg mnie ważna. Idea, że każdy pracownik naukowy musi być profesorem jest absurdalna i nieznana w świecie. Nawiasem mówiać, zniesienie przymusu habilitacji mogłoby się łączyć z podniesieniem jej poziomu (również w historii!!).

 

Widzę jeden zasadniczy problem jednak z ustawowo podnoszonym poziomem habilitacji. Nowa ustawa oczekiwałaby od habilitantów kluczowego i rewolucyjnego wpływu na rozwój dyscypliny. A to mogłoby wywołać śmiech niebezpieczny dla zdrowia i życia.