Publiczna dyskusja

Zastanawiam się, jak się czują habilitanci, których dorobek jest publicznie omawiany, wyszydzany, rozszarpywany na kawałki. Prawie na co dzień oglądam to na forum DNU, a przecież na pewno nie jest to jedyne miejsce, gdzie takie dyskusje sie toczą. Bez wątpienia takie rozmowy odbywają się również wokół habilitantów. Jak zatem czuje się habilitant, którego dorobek właśnie nazwano curiosum zachodniopomorskim. Jak jak bym się czuł?

 

Kiedy wprowadzono transparentność procesu, myślałem, że zadziała to przede wszystkim jako bat na recenzentów. Myliłem się chyba. Recenzenci piszą recenzje tak, jak zawsze je pisali. I będą dalej tak je pisać. Myślę, że szanse, iż, powiedzmy, 70-latek, piszący recenzje habilitacyjne od, powiedzmy, 20 lat, nagle zacznie patrzeć na dorobek inaczej, doceniając jego międzynarodowość, czy, częściej, jej brak, są bardzo nikłe. Okazuje się chyba, że publiczność dokumentacji staje się pręgierzem dla habilitantów.

 

Brałem kiedyś udział w sesji wyjaśniającej proces składania podań w pewnej procedurze. Prowadzący sesję powiedział wtedy ważną rzecz: Skorzystajcie z najważniejszej opcji, którą daje wam ta procedura. Skorzystajcie z opcji do nieskładania podania! Jeśli ta jawność, którą obserwujemy, te wszystkie szyderstwa, mają mieć pozytywny skutek, to tym skutkiem właśnie niech będzie zatrzymanie się kandydata i zadanie sobie pytania: czy ja powinienem złożyć podanie? Czy mój dorobek to habilitacja? Ale zastanawiam się też, na ile taka forumowa i nie tylko debata stanie się potencjalną presją dla recenzentów. Oczywiście nie sądzę, by wszyscy recenzenci czytali forum DNU, jednak takie rzeczy się rozchodzą, a forum jest popularne. Czy pozytywna debata (zakładając, że taka kiedyś będzie) pomoże habilitantowi? Nie jestem optymistą, ale nie jestem kompletnie sceptyczny.

 

Dzisiaj wiem, że spaliłbym się ze wstydu, gdyby mój dorobek został nazwany jakimś curiosum. Gdybym stał się ‚owocem’. Mam nadzieję, że tak sie nie stanie, jednak z pewnym drżeniem będę wypatrywał postu z linkiem do mojego autoreferatu (gdy już pojawi się, rzecz jasna, na stronach CK).