Recenzowanie recenzowanego

Druga superrecenzja zamieszczona na stronie www.habilitacja.eu podnosi wielokrotnie tu omawiany problem odpowiednich recenzentów. Kto zatem jest odpowiednim czy kompetentnym recenzentem?

 

Z jednej strony kompetentny recenzent to ktoś, kto rozumie przeprowadzone badania i potrafi określić, czy są przeprowadzone dobrze, czy zastosowane metody są odpowiednie, czy zebrane dane są odpowiednio analizowane. Do tego potrzebny jest recenzent, który działa w dyscyplinie habilitanta, a nawet, potencjalnie, obok niej. Jednak jest jeszcze drugi poziom kompetencji. Na tym poziomie kompetentny recenzent to ktoś, kto działa w (sub-)subdyscyplinie habilitanta, a zatem potrafi odnieść to, co habilitant napisał, do tego, co pisze się w działce habilitanta. Będzie potrafił określić, czy publikacje są nowatorskie, oryginalne itd. itd.

 

Powstaje natychmiast pytanie, czy recenzentem habilitacyjnym powinien być tylko ten drugi recenzent czy też można dopuścić również tego pierwszego. Moim zdaniem oba scenariusze są dopuszczalne. Recenzent na tym pierwszym poziomie kompetencji jest w pełni dopuszczalny. Zastanowiłbym się co prawda nad trzema takimi recenzentami, jednak w szczególnych przypadkach, nie oburzałbym się na to.

 

Moim zdaniem bowiem, problem leży gdzie indziej. Problem polega na tym, by recenzent nie wychodził poza swe kompetencje. Recenzent ma obowiązek nie tylko uświadomić sobie to, na czym się zna, ale na dodatek napisać recenzję w ramach wyznaczonych swoimi kompetencjami. Niestety, niejednokrotnie widziałem recenzje, w których recenzent granice swych kompetencji przekraczał, wielokrotnie też zwracano uwagę na takie recenzje w dyskusjach. Ważne jest to szczególnie w modelu ‚publikacyjnym’ recenzji, a zatem wtedy, gdy recenzent ponownie recenzuje już zrecenzowane publikacje habilitanta. Co ciekawe, robili recenzenci z obu poziomów kompetencji!

 

Dopóki jednak recenzent będzie mógł bezkarnie napisać dowolną bzdurę, będziemy mogli sobie o tym co najwyżej porozmawiać.