Róbmy swoje

Zwrócono mi uwagę na następujący artykuł  o polskich praktykach recenzyjnych. Myślę, że artykuł warto przecczytać, ja z kolei chciałbym napisać kilka komentarzy na jego podstawie.

 

Pierwsza rzecz, to komentarz autora, że recenzji się nie komentuje. Zgdzam się z tym, co przeczytałem i tym bardziej kwestionowanie naszych praktyk recenzjyjnych jest ważne. Niestety, nie mam prostych rozwiązań. Nie wyobrażam sobie przecież, przy całej szczerości moich intencji, powiedzenie tuzowi dyscyplinarnemu, że jego recenzja jest nierzetelna. Nie jestem samobójcą. Nie wierzę też w interwencję Centralnej Komisji pod jakimkolwiek szyldem bedzie działać.

 

Tym bardziej jednak ważni są nasi koledzy profesorowie, ci o niekwestionowanej pozycji naukowej. To do nich należy wskazywanie problemów z recenzjami i nieprzejmowanie się tym, że podważają ‚Prawdę’.

 

Po drugie, zgadzam się z autorem artykułu – ‚wszyscy’ wiemy, kto pisze ‚takie’ recenzje. Kilkukrotnie brałem udział w rozmowach na temat pewnego profesora, którego recenzje są nierzetelne. Jednak nikt nie chciał przyznać tego, raczej mówiliśmy o „tym kretynie” i strategiach obejścia go. I zamiast powiedzieć wprost, udawaliśmy, że wcale nie chodzi o nierzetelność.

 

Przy okazji jednak, znając „kretyna” i jego upodobania, jestem również pewien, że wykorzystamy jego recenzje, gdy będzie nam po drodze z nimi. 

 

Po trzecie, ja również spotkałem się z argumentami typu: „Ale to przecież nasz Janek!”, nasz kolega, który ma kredyt, dzieci i chorą matkę. Nie mam mądrych rozwiązań.

 

I wreszcie komentarz na temat tego, co prof. Mazur pisze o tym, co zyskalibyśmy pisząc tylko uczciwe recenzje. Otóż wydaje mi się, że zaskakująco mało. Szacunek jest tyle ulotny, co zastępowalny przez strach. Ja więc dodałbym, że zyskalibyśmy pewność, że nasz dorobek zostanie uczciwie oceniony. Gdy robiłem habilitację, bałem się nie tego, że mój dorobek nie wystarcza, ale tego, że nie wiem, kto go będzie oceniać. Wiara w uczciwość recenzji wyeliminowałaby ten strach. Tyle że to komfort tych, którzy jeszcze ie są w klubie. Więc klubowiczów interesuje w stopniu umiarkowanym. A fala działa nie tylko w wojsku.

 

Niestety, na razie nie będę wstrzymywać oddechu jednak. Róbmy swoje, uczciwie.