Sąd kapturowy?

Krótki komentarz na temat artykułu linkowanego przez trzy.14. Absurdalność ukrywania recenzji przed habilitantem jest dla mnie tyle oczywista, co przerażająca. Nie rozumiem zupełnie, dlaczego trzeba iść do sądu w tej sprawie, nie rozumiem, po co w ogóle w to angażować prawników. Przecieżw interesie uczelni jest i powinno być przeprowadzenie postępowania, które nie tyko jest rzetelne, ale które jest, powtarzam do znudzenia, postrzegane jako rzetelne. Jawność recenzji jest przecież oczywista w takiej sytuacji. I szczerze powiedziawszy, mam w nosie to, czy przepisy nakazują czy nie nakazują udostępnienie recenzji habilitacyjnej habilitantowi jest kwestią dobrego obyczaju, pokazania, że przewód habilitacyjny nie jest prowadzony przez jakiś sąd kaputrowy, który działa na podstawie swego widzimisię. 

 

Przy okazji zastanawiam sie, jakie motywy kierowały dziekanem odmawiającym ujawnienia recenzji. Jedyne, co przychodzi mi do głowy, to jakość recenzji. Musiały być wyjątkowo źle przygotowane, że dziekan obawiał się ich upublicznienia.