Samo się nie robi

Nieczęsto zwracam uwagę na recenzje w przewodach doktorskich, jednak dostałem list w sprawie następującej recenzji. Jest to recenzja w postępowaniu doktorskim, w którym recenzenci nie zgodzili się co do jakości pracy doktorantki i cytowana recenzja miała sprawy rozstrzygnąć.

 

I rzeczywiście recenzja jest rozstrzygająca. Recenzentka bezlitośnie punktuje słabości doktoratu, często powtarzając opnie recenzentki negatywnej. Jednak ‚superrecenzentka’ nagle dokonuje wolty i konkluduje pozytywnie. O ile dobrze rozumiem, przeważyło to, że doktorantka zebrała dane. I choć rzeczywiście należy doktorantce pogratulować tego osiągnięcia, to nie jestem w pełni przekonany, że za to nadaje się stopień doktora.

 

Wracam do tego, co nie raz pisałem sam i pisali tu inni. Narzekamy i narzekamy na obniżający się poziom doktoratów, jednak on sam się nie obniża. Sami to ‚robimy’ (choć nie poczuwam się do wysokiej odpowiedzialności) zarówno pisząc, jak i przyjmując takie recenzje jak powyższa recenzja z psychologii. Co więcej, celowo zwracam uwagę na psychologię, zamiast po raz kolejny poironizować na temat ekstraklasy pedagogiki, którą wczoraj opublikował prof. Śliwerski, właśnie dlatego, że psychologię dzieli od pedagogiki kilka lat świetlnych, jednak to wcale nie znaczy, że to kraina miodem i rzetelnością płynąca.

 

Nie mam zdania, czy ten doktorat powinien był przejść, nie znam się, nie interesuje mnie to. Wiem jednak, że recenzja negatywna powinna się kończyć negatywną konkluzją. Tak dla porządku.