Samodzielność ponad wszystko

Skomentowano to już na forum, jednak nie mogę się powstrzymać, by nie powiedzieć paru słów o negatywnej decyzji w tym Postępowaniu . Decyzja jest kuriozalna. Przed komentarzem warto przypomnieć, że ustawa mówi o tym, że stopień doktora habilitowanego nadaje się na podstawie znacznego wkłądu w naukę. A co w uzasadnieniu pisze przewodniczący rady? Otóż przewodniczący rady pisze o nieposiadaniu kwalifikacji niezbędnych samodzielnemu pracownikowi naukowemu.

 

Zostawię na boku implikacje, że owe rażące niedostatki warsztatowe są całkiem nieproblemowe na poziomie doktoratu. Okazuje się, że taki zwykły doktor może nie umieć problematyzować syntetyzować ‚materii badawczej’, potrzebne jest to doktorowi habilitowanemu. A mnie się wydawało mi się, że to juz przydatne w pracy magisterskiej. Co kluczowe bowiem tutaj: ani habilitanta, ani jego dorobku nie ocenia się w kategoriach kompetencji samodzielnego pracownika naukowego! Recenzenci mają ocenić wkład w dyscyplinę! I ważne jest nie tylko dlatego, że tak mówią przepisy, ale również dlatego, że nigdzie nie są określone cechy samodzielnego pracownika. Zresztą zawsze mnie drażniła i drażni ta idiotyczna etykieta.

 

Zastanawiam się bowiem, czy jak piszę teksty pod swoim nazwiskiem, to nie jestem samodzielny? Sam piszę, sam wybieram temat, sam stukam w klawiaturę, sam wysyłam do redakcji. No wydawałoby mi się, że jestem w tym samodzielny. A czy jak recenzuję teksty, to nie jestem samodzielny? Sam czytam artykuł, sam piszę recenzję po samodzielnym wyrobieniu sobie zdania. A może nie byłem samodzielny recenzując doktorat (ale o tym sza, przecież wiadomo, że mi nie wolno – nie napiszę o tym w autoreferacie)? A jak robię badania, na które ktoś łoży forsę, to też nie jestem samodzielny? Sam wymyślam, sam składam podanie…..Tak, jasne, czasem te wszystkie rzeczy robię z innymi ludźmi (poza pisaniem recenzji), ale robię je też sam. Tak na chłopski rozum – jestem dość samodzielny. Nawet samodzielnie na konferencje potrafię pojechać.Ba! Nawet sam bilety potrafię kupić!

 

To może by mi się jednak ta habilitacja należała za zasługi samodzielności? Ładnie proszę, bardzo ładnie….