Smutno

Ostatnie dni to dyskusje i komentarze na temat kilku postępowań habilitacyjnych. Szczególnie zażarte debaty toczą się w sprawie postępowania z trzema pozytywnmi recenzjami. Analizy, interpretacje nie mają na razie końca zarówno na forum, jak i na blogu Doktrynalia. Z częścią się zgadzam, z częścią nie. Npisano już właściwie wszystko, z wyjątkiem jednego, a mianowicie, że prawie wszystkie wypowiedzi na temat  mają jedno podłoże.

 

Otóż toczące się dyskusje łączy to, że nie ufamy procesowi (proszę mnie nie pytać, kim są ci ‚my’ – my to my). Jedni nie ufają radom, inni recenzentom, jeszcze inni komisji, a kolejni wszystkim po kolei i razem wziętym też. Powiedziałbym inaczej: gdybyśmy wszyscy ufali, że

a. recenzenci są wybierani po namyśle i uwagą zwróconą na ich kompetencje

b. rada kieruje się li tylko troską o jakość nadawanego stopnia, a w decyzjach zapoznaje się z materiałem jej przedłożonym

c. recenzenci piszą recenzje zgodnie ze swą najlepszą wiedzą

d. ustalone przepisy i procedury są logiczne i sensowne

 

i pewnie jeszcze paru innym rzeczom, powiedzielibyśmy tylko jedno. A mianowicie: no cóż, stało się, mamy wpadkę, spróbujmy się zastanowić, co do niej doprowadziło, żebyśmy mogli jej uniknąć następnym razem. Niestety, nikt tak nie mówi. Dyskusja polega na rozbieraniu na czynniki pierwsze tego, co się stało i interpretowaniu tych wydarzeń na przeróżne sposoby. Autor blogu Doktrynalia, słusznie moim zdaniem, dopisuje do tego:

 

W ten sposób powstaje uzasadnienie dla ignorowania przez rady wydziału uchwał komisji habilitacyjnych. W dotychczasowych postępowaniach w naukach prawnych, rady wydziału był najbardziej rzetelnym uczestnikiem postępowania. Ale przecież za jakiś czas te precedensy mogą być powołane dla uzasadnienia nierzetelnej decyzji.

 

Czy to przestroga, czy zmartwienie, nie ma znaczenia, otóż to, co się stało dzisiaj (bez względu na to, czy słusznie czy nie) za chwilę zostanie wykorzystane do uzasadnienia nowych nierzetelności!

 

I nikomu nie przyjdzie do głowy to, że to może być jednorazowa wpadka. Nawet profesorowie prawa mają prawo do pomyłek, nawet ich 7 w jednej grupie. Niestety, nikt nie widzi dwu omawianych głównie postępowań jako ‚wpadki’, jako jednorazowego zgrzytu w naoliwionych kołach machiny habilitacyjnej. Wszyscy wyciągamy z tych wydarzeń wnioski na przyszłość, wnioski na temat procedury w ogóle….Czy słusznie, nie wiem. Chciałbym myśleć, że niesłusznie, jednak nawet ja nie jestem aż taki naiwny. 

 

Nowa habiitacja miała, jak czytamy w Doktrynaliach, zobiektywizować decyzje rad wydziału. Okazuje się, że nie dość, że wydaje się, że tak nie jest, to na dodatek chyba nie ma ludzi, którzy w wierzą w tę obiektywizację, w rzetelnośc, w proces.