Szczerość?

W dopiero co zamieszczonym autoreferacie habilitantka pisze:

 

Od początku swej pracy na Uniwersytecie Warszawskim prowadziłam prace badawcze, których głównych celem było przygotowanie rozprawy habilitacyjnej.

 

Jeśliby przyjąć to stwierdzenie za dobrą monetę, okazałoby się, że habilitantka już na etapie przygotowywania rozprawy doktorskiej przygotowywała się do habilitacji i nic w tej mierze w ciągu kilkunastu lat nie zmieniło się. Niezmienność zdania habilitantki równa się chyba jedynie brakowi rozwoju intelektualnego. Ja, w przeciwieństwie do habilitantki, nie miałem po studiach zielonego pojęcia, czym jest habilitacja, nie mogłem niestety się do niej przygotowywać.

 

Ale habilitantka osiąga też nowe wyżyny w uprawianiu ‚robienia habilitacji’. Okazuje się bowiem, że nie kierują nią zainteresowania, chęć zbadania rzeczywistości, rozwiązania problemu, ale od razu po studiach postanowiła zrobić habilitację. Może jednak ten autoreferat, drobniutki wycinek obrazu polskiej nauki, dobrze ją oddaje. Nie robimy badań, nie uprawiamy nauki, robimy habilitację.

 

Habilitantka tak się na tę habilitację zresztą zapatrzyła, że przyznała sobie już tytuł naukowy, na razie, co prawda, w postaci doktoratu. W następnym postępowaniu napisze, że ‚tak naprawdę’, to już od matury przygotowywała się do uzyskania tytułu naukowego, tego profesorskiego.