Nowa odsłona

Oto nowa odsłona bloga Robię habilitację.

W związku z planowanym zamknięciem platformy blox.pl, zostałem zmuszony do przeniesienia bloga. Po uwagach kilku czytelników, postanowiłem skorzystać z własnej domeny i niezależności, którą ona daje. Na starej platformie nie napiszę już żadnego posta, poza tym, w którym informuję o przeniesieniu bloga.

Udało się przenieść wszystkie wpisy z bloksa. Niestety, prawie 35 tysięcy komentarzy (tak, tak, 35000!!) pozostało na bloksie. Jeśli ktoś wie, w jaki sposób je uratować, choćby przez zdeponowanie ich w jakimś miejscu, proszę o kontakt. Bardzo chciałbym uratować te komentarze. To one powodowały, że blog ten stał się jednym z najpopularniejszych blogów na platformie bloksa.

Mój adres mailowy na portalu gazeta.pl działa nadal, jednak w duchu nowej odsłony, mam też nowy adres: habilitant2012@gmail.com.

Poza tym, nie zmienia się nic, ja nadal piszę, czytelnicy czytają, a grupa (zmieniająca się, ale chyba coraz większa) czytelników komentuje ignorując to, co piszę. Komentarze pozostają niemoderowane, mam nadzieję, że z czasem nie będzie nam przeszkadzał spam.

Zastanawiałem się, czy sugerować to, piszący komentarze zachowali swoje nicki.  Myślę, że dobrze by było, gdybyśmy mogli się rozpoznawać. Z drugiej strony jednak, każdy ma teraz szansę na nową odsłonę.

Mam jeszcze prośbę. Proszę nie krytykować nowego szablonu. Został wybrany ze względu na prostotę i (podobno) funkcjonalność. Mam nadzieję, że nikogo nie będzie bardzo raził. W każdym razie to jest teraz ten szablon i już.

Jeśli ktoś ma pomysł na zdjęcie na górę strony głównej, proszę dać znać.

To chyba wszystko. Nową odsłonę czas zacząć.

 

6 lat minęło….

Właśnie mija szósta rocznica istnienia „Robię habilitację”.  Nie jestem w stanie oddać tego, jak bardzo jestem zaskoczony, że to już tyle lat. Ja przecież chciałem jedynie utrwalić proces uzyskiwania habilitacji. Ta rocznica cieszy mnie tym bardziej, że ostatnio zauważyłem większe zainteresowanie blogiem: więcej wejść i odsłon, blog też ma więcej czytelników.

 

Wszystkim Państwu, którzy czytają bloga serdecznie dziękuję za poświęcony czas. Dziękuję również wszystkim tym, którzy dyskutują pod kolejnymi postami. To drugie życie tego bloga, dzięki któremu jest on znacznie ciekawszy. Bardzo mnie cieszy to, że ten blog stał się forum wymiany na tematy okołoakademickie.

 

Jak zwykle post rocznicowy to okazja, by ponowić prośbę o listy. Wiele moich postów powstało na podstawie listów czytelników – proszę o kolejne. Gwarantuję anonimowość! Listy proszę kierować pod adres habilitant2012@gazeta.pl.

 

 

20000

Z radością informuję, że pod wpisami jest już ponad 20 tysięcy komentarzy-wpisów. Wszystkim dyskutantom serdecznie dziękuję. To Państwa dyskusje powodują, że ten blog cieszy się tak dużą popularnością.

To już 5 lat

No i osobny wpis jubileuszowy.

 

Właśnie mija 5 lat od czasu, gdy zacząłem pisać ten blog. W najdzikszych marzeniach nie oczekiwałem tego, jak popularny stanie się ten blog. A dzisiaj co rusz słyszę rozmowy (lub o rozmowach) o kolejnych wpisach i komentarzach pod nimi. Zależnie od źródła informacji, miesięcznie na blogu kilka tysięcy (3-5 tysięcy) użytkowników (w marcu: z 39 krajów) dokonuje między 25 a 50 tysięcy odsłon. Dobijamy do 20 tysięcy komentarzy. Ostatnio częściej też dostaję listy (email: habilitant2012@gazeta.pl).

 

Wszystkim korespondent(k)om, dyskutującym oraz czytelni(cz)kom serdecznie dziękuję za poświęcony blogowi czas. Bez Państwa ten blog dawno by zniknął, szczególnie że nie zawsze mogę poświęcić mu tyle czasu, ile bym chciał i są momenty, gdy on bardziej ciąży niż cieszy. Jednak Państwa aktywny udział na nim, powoduje, że on trwa i nadal jest czytany.

 

Jeszcze raz wszystkim Państwu dziękuje. Z blogerskimi pozdrowieniami,

 

Habilitant2012

 

Odpowiedzialność

Zadano mi pytanie o postępowania, które często przytaczam na blogu. Czy nie mam wyrzutów sumienia wobec piętnowanych recenzentów, a szczególnie habilitantów, którzy nagle stają się nie tyle sławnie, co sławetni? Przyznam szczerze, że niejednokrotnie o tym myślę. Za każdym razem wychodzi mi jednak, że ‚piętnująca’ rola tego bloga jest ważna i potrzebna. Inaczej też traktuję pisanie o recenzentach, a inaczej o całych postępowaniach.

 

Wynika to z tego, że nie mam żadnych skrupułów, gdy piszę o recenzentach i, prawdę powiedziawszy, chciałbym móc pisać więcej o nieuczciwych i dętych recenzjach. Uważam, że recenzentów piszących takie recenzje należy wytykać palcami i bardzo się cieszę, gdy blog ten staje się recenzenckim pręgierzem. To właśnie przez dęte recenzje nieustannie toczy się debata na temat istnienia habilitacji. Podobnie nie mam skrupułów, gdy piszę o plagiatorach i innych oszustach.

 

Czym innym jest pisanie o postępowaniach, autoreferatach, szczególnie o tych słabych, ale również o tych dobrych. Jak podejrzewam, niewielu z opisywanych habilitantów chciało się znaleźć w którymś z moich postów czy komentarzy pod nimi. Co więcej, często mam poczucie, że piszę o nich dlatego, bo zawiódł ‚system’. Kazali habilitantowi ‚robić habilitację’, no to robi, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Z kolei blog ten przejmuje role, które nigdy nie były przeze mnie zamierzone. Myślę jednak, że im więcej mówi się i pisze o tych koszmarkach habilitacyjnych, tym lepiej dla nauki.

 

Ale jest coś, co mnie utwierdza w moim przekonaniu. Otóż kilka, może kilkanaście razy usłyszałem o tym blogu od jego czytelników. Pytano mnie na przykład, czy czytam ten (tu z reguły pada jakiś pozytywny przymiotnik) blog o habilitacji. I czy widziałem, jak bloger napisał o tej czy innej habilitacji. Za każdym razem moi rozmówcy (nie zdając sobie sprawy z tego, że rozmawiają z autorem bloga) mówią o tym, że chcieliby znaleźć na blogu więcej postępowań i recenzji habilitacyjnych. Nigdy też nie słyszałem jeszcze negatywnych opinii (co z pewnością nie oznacza, że ich nie ma).

 

I to jest moja odpowiedź na pytanie, czy czuje ciężar odpowiedzialności. Tak, czuję. Ale to odpowiedzialość, której ja nigdy nie chciałem i która do mnie sama przyszła. A w następnym poście będzie o kolejnym postępowaniu.

 

To Brazil with love

Od tygodnia mam szczegółowsze statystyki dotyczące tego blogu. Być może za jakiś czas napiszę więcej, jednak teraz chciałbym poinformować, że drugim krajem pod względem częstotliwości wejść na blog (pierwszym jest oczywiście Polska) jest Brazylia, co jest dla mnie pewnym zaskoczeniem! Japonia jest na miejscu szóstym, czego również się nie spodziewałem.

 

Jak zwykle dziękuję wszystkim czytelnikom za czytelnicze wsparcie. Wszystkim dyskutantom za ciekawe dyskusje.

Na drodze do ‚tworzenia opinii’?

Z pewnym zaskoczeniem, ale i z radością donoszę, że link do niniejszego blogu znalazł się na pierwszej stronie gazeta.pl. Link bierze czytelnika do postu o kolokwium habilitacyjnym na polonistyce UAM z 4 sierpnia.