Odpowiedzialność

Zadano mi pytanie o postępowania, które często przytaczam na blogu. Czy nie mam wyrzutów sumienia wobec piętnowanych recenzentów, a szczególnie habilitantów, którzy nagle stają się nie tyle sławnie, co sławetni? Przyznam szczerze, że niejednokrotnie o tym myślę. Za każdym razem wychodzi mi jednak, że 'piętnująca’ rola tego bloga jest ważna i potrzebna. Inaczej też traktuję pisanie o recenzentach, a inaczej o całych postępowaniach.

 

Wynika to z tego, że nie mam żadnych skrupułów, gdy piszę o recenzentach i, prawdę powiedziawszy, chciałbym móc pisać więcej o nieuczciwych i dętych recenzjach. Uważam, że recenzentów piszących takie recenzje należy wytykać palcami i bardzo się cieszę, gdy blog ten staje się recenzenckim pręgierzem. To właśnie przez dęte recenzje nieustannie toczy się debata na temat istnienia habilitacji. Podobnie nie mam skrupułów, gdy piszę o plagiatorach i innych oszustach.

 

Czym innym jest pisanie o postępowaniach, autoreferatach, szczególnie o tych słabych, ale również o tych dobrych. Jak podejrzewam, niewielu z opisywanych habilitantów chciało się znaleźć w którymś z moich postów czy komentarzy pod nimi. Co więcej, często mam poczucie, że piszę o nich dlatego, bo zawiódł 'system’. Kazali habilitantowi 'robić habilitację’, no to robi, nie zastanawiając się nad konsekwencjami. Z kolei blog ten przejmuje role, które nigdy nie były przeze mnie zamierzone. Myślę jednak, że im więcej mówi się i pisze o tych koszmarkach habilitacyjnych, tym lepiej dla nauki.

 

Ale jest coś, co mnie utwierdza w moim przekonaniu. Otóż kilka, może kilkanaście razy usłyszałem o tym blogu od jego czytelników. Pytano mnie na przykład, czy czytam ten (tu z reguły pada jakiś pozytywny przymiotnik) blog o habilitacji. I czy widziałem, jak bloger napisał o tej czy innej habilitacji. Za każdym razem moi rozmówcy (nie zdając sobie sprawy z tego, że rozmawiają z autorem bloga) mówią o tym, że chcieliby znaleźć na blogu więcej postępowań i recenzji habilitacyjnych. Nigdy też nie słyszałem jeszcze negatywnych opinii (co z pewnością nie oznacza, że ich nie ma).

 

I to jest moja odpowiedź na pytanie, czy czuje ciężar odpowiedzialności. Tak, czuję. Ale to odpowiedzialość, której ja nigdy nie chciałem i która do mnie sama przyszła. A w następnym poście będzie o kolejnym postępowaniu.

 

To Brazil with love

Od tygodnia mam szczegółowsze statystyki dotyczące tego blogu. Być może za jakiś czas napiszę więcej, jednak teraz chciałbym poinformować, że drugim krajem pod względem częstotliwości wejść na blog (pierwszym jest oczywiście Polska) jest Brazylia, co jest dla mnie pewnym zaskoczeniem! Japonia jest na miejscu szóstym, czego również się nie spodziewałem.

 

Jak zwykle dziękuję wszystkim czytelnikom za czytelnicze wsparcie. Wszystkim dyskutantom za ciekawe dyskusje.

Na drodze do 'tworzenia opinii’?

Z pewnym zaskoczeniem, ale i z radością donoszę, że link do niniejszego blogu znalazł się na pierwszej stronie gazeta.pl. Link bierze czytelnika do postu o kolokwium habilitacyjnym na polonistyce UAM z 4 sierpnia.