Habilitacja w 6 miesięcy

Nie wytrzymałem i zaglądnąłem do linku podanego w Doktrynaliach. Habilitant przedstawia cykl jednotematyczny złożony z 6 artykułów. Wszystkie, jak wspomniano, opublikowane są w jednym czasopiśmie, co więcej, wszystkie opublikowane są na przestrzeni 6 miesięcy! Narażam się pewnie teraz kolegom prawnikom, jednak nie potrafię podejść poważnie do cyklu monotematycznego opublikowanego w 6 miesięcy, miesiąc w miesiąc nowy artykuł. Skończę może ten wpis, bo się zaraz zrobi niekulturalnie….

Cykl jednoczasopismowy

Na blogu Doktrynalia kolejny wpis o odrzuconym przez prawników wniosku habilitacyjnym opartym na monotemtatycznym cyklu publikacji. Autor zauważa, iż nie ma wątpliwości, że to cykl publikacji, bo zostały one opublikowane w jednym czasopiśmie. I właściwie to mi żal, że autor się nie skomentował tego. Nie znam bowiem żadnego godnego uwagi pisma, które w jednym roku opublikowałoby jednemu autorowi ‚monotematyczny cykl publikacji’. W moim świecie byłoby to tak grubymi nićmi szyte, że nie wyobrażam sobie nikogo, kto taki cykl przedstawiłby do oceny, nie narażąjac się przy tym na śmieszność.

Monotematyczność

Na forum dzisiaj trzy wątki na temat monotematyczności. Forumowicze zauważają, że monotematyczność cyklu publikacji jest czymś niejasnym, problematycznym, zdecydowanie podatnym na całą masę interpretacji.

 

Przyznam, że nie przyszło mi to głowy. Tak, widzę to: nie ma jasnych kryteriów monotematyczności. Wszak to, że cykl artykułow jest na temat, powiedzmy, cukrzycy, wcale nie znaczy, że są monotematyczne. Mogą przecież dotyczyć farmakoterapii, struktury opieki, kosztów hospitalizacji, samolecznictwa i wielu innych problemów związanych z cukrzycą. Z drugiej strony, chcę myśeć, że dobrze nie dać się zwariować. Nie zdawajmy sobie pytań, co to jest ‚monotematyczny’. Definicja jest, no kurcze, intersubiektywna. Innymi słowy, wszyscy wiemy, co to jest ‚monotematyczny’. Mam też nadzieję, że recezent też bedzie wiedział.

 

A swoją drogą, to często mi chodzi pytanie: jakiż to plan świata zostałby naruszony, gdybyśmy po prostu oceniali dorobek habilitanta? Jakąż to przewagę nad światem daje nam ów monotematyczny cykl publikacji? Czy naprawdę lepiej mieć 7 artykułów na jeden temat rozsianych po różnych czasopismach, zamiast 5 różnych artykułów w NEJM, Nature, Science….Co za różnica, że habilitant publikuje na ten sam temat? Argument, że idzie o rozmach badań, nie ma większego sensu: przecież nikt tego nie sprawdza. Oczywiście, to lepiej niż zmuszać fizyków czy biologów do pisania książek, ale nadal nie widzę tego X-factora, którego nie widzi nauka światowa. I w swej nieświadomości publikuje, jak jej się podoba, nie oceniając doświadczonych badaczy na podstawie tego, czy umieją napisać na ten sam temat czy nie.