Zbiegi okoliczności

Dostałem maila w sprawie pewnego postępowania. Niestety, część dokumentów znikła i z oczwyistych względów nie mogę tego postępowania zidentyfikować. Jako że z autorem listu już korespondowałem, nie mam powodów, by nie ufać jej listowi (celowo ukrywam płeć nadawcy).

 

Sprawa dzieje się na SGH. Postępowanie habilitacyjne odbywa się z udziałem ekonomicznych ‚gwiazd postępowań habilitacyjnych’. Habilitantowi zarzucono liczne ‚zapożyczenia’ i w rezultacie habilitację uwalono. Habilitant, którego dorobek określono w mailu jako „żenujący nawet w ekonomii” zakwestionował formalne aspekty postępowania, co sąd uznał za zasadne (nie rozpatrując akademickiej części decyzji) i zażądał poprawnego formalnie procesu.

 

I tu wydawało się, że sprawa jest prosta. Wystarczy ‚poprawnie’ podjąć tę samą decyzję. Jednak tak się niesamowicie złożyło, że głosowanie odbywa się na radzie wydziału, którą zwołano, gdy część członków  znajdowała się na konferencji naukowej jednego z największych instytutów na SGH. Niebywałym zbiegiem okoliczności na konferencję nie pojechali ‚przyjaciele’ habilitanta. Niewątpliwie zupełnie niezależnym zbiegiem okoliczności głosowanie nad nadaniem stopnia weszło na tę radę w ostatniej chwili. Autonomiczna i niezależna rada w takim składzie, tak się akurat złożyło, zagłosowała nadać stopień doktora habilitowanego. 

 

Niestety, drugiej decyzji rady nie ma obecnie na stronach SGH.

Głupie wygladanie

Moj korespondent pisze:

 

W skrócie: z 3 recenzji pozytywna była tylko jedna – pochodząca od człowieka z tej samej rady wydziału. W KH 3 głosy (tyle ile osób z rady wydziału) były za habilitacją, 2 przeciw i 1 wstrzymujący się.(…) Jakiś czas temu był dostępny protokół z dyskusji RW, który był krytyką recenzentów wybranych przez CK, teraz nie mogę znaleźć tego dokumentu.

 

Na końcu dodaje komentarz na temat habilitacji dla zasłużonych pracowników. 

 

Właściwie to postępowanie to nie różni się od wielu innych, przepychanych kolanem. To jednak wyróżnia się  uzasadnieniem nadania stopnia, jakie do tej pory widziałem. Rada wydziału nadaje stopień i uzasadnia….patem! Komisja habilitacyjna, jak widać w linkowanym dokumencie, nie potrafiła się zdecydować. Zarówno  głosowanie za nadaniem stopnia i przeciw jego nadaniu skończyły się patem. To, rzecz jasna, nie musi wcale stać na przeszkodzie w nadaniu stopnia przez radę wydziału, jednak brak decyzji jako uzasadnienie decyzji o nadaniu stopnia jest zabawny.

 

Skąd ta zabawność? Ano nikomu nie chciało się pisać uzasadnienia, szczególnie że wszystko poszło po myśli habilitantki i, jak można się domyślać, rady wydziału. A że wygląda głupio – wizerunkiem nadawania stopni to my sie przejmować nie będziemy.

 

A poza tym uważam, że powinny być publikowane przynajmniej protokoły dyskusji w sprawie nadania stopnia.

 

A ja was wszystkich….

Profesorowie Brzeziński i Izdebski napisali artykuł o tym, jak prawidłowo nadać habilitację. Artykuł, jak podejrzewam, rzetelnie opisuje problem. Mnie nasunęły się dwa pytania. Pierwsze i, jak sądzę, ważniejsze, to co w przypadku tych wszystkich habilitacji, które nie zostały nadane zgodnie z wykładnią obu profesorów. Niejednokrotnie na forum i na tym blogu podnoszono kwestię wadliwego nadawania, a szczególnie nienadawania stopnia. imy coś z tym czy jednak te wszystkie stopnie lub ich brak są wystarczająco śmierdzącym jajem, by ich nie tykać?

 

Drugie pytanie dotyczy potrzeby takich artykułów. Czytając, odniosłem wrażenie, że coraz bardziej ‚uprawniczamy’ rzeczywistość, w której pracujemy. Wszak artykuł nie dotyczy tego, jak nadawać habilitację, ale tego, jakie głosowania zarządzać, a przecież to nie to samo. Oczyma duszy widzę już nowe sytuacje, które wymagać będą jeszcze bardziej skomplikowanych konfiguracji głosowań, a przy okazji obecności prawnika, a może i kilku.

 

I na koniec, autorzy artykułu są bardzo optymistyczni myśląc, że rady wydziału będą walczyć na argumenty, aż osiągną wymagana większość. Podejrzewam, że bardziej prawdopodobne jest zmęczenie materiału. Decyzja zatem będzie wynikiem tego, kto szybciej powie: ‚A ja was wszystkich…..”.

 

Marzy mi się artykuł, w którym atuorzy, znani profesorowie, apelują o powrót zdrowego rozsądku do postępowań habilitacyjnych.