The Philadelphia List

Przeczytałem właśnie recenzję postępowania w naukach medycznych. I uderzyło mnie następujące zdanie o habilitancie:

 

Jest recenzentem w prestiżowych czasopsimach z listy filadelijskiej IF.

 

Oczywiście nie zacząłem się zastanawiać, co to jest ‚lista filadelfijska IF’. Zacząłem się zastanawiać, czy recenzent rzeczywiście myśli, że takie coś istnieje i myli tzw. listę filadelfijską (czyli JCR) i współczynnik oddziaływania (impact factor), łącząc je w jedno cóś. Najprawdopodobniej się po raz kolejny czepiam, wszak cechą czasopism na JCR jest właśnie to, że mają współczynnik oddziaływania, a recenzent może tylko nie wie, jak sie ta lista po angielsku nazywa, a może zapomniał. No i wyszła ‚lista filadelfijska IF’. Po angielsku to by było ‚Philadelphia list IF’? .

 

Niby nic, jednak ja bym chciał, żeby recenzent wiedział dobrze, o czym pisze. Mnie takie błędy martwią i niepokoją. Mam bowiem wrażenie, że recenzent porusza się po omacku po dorobku i nie potrafi sobie wyrobić zdania na temat jego cech bibliometrycznych. A to już jest problem. Ten problem potęguje stwierdzenie recenzenta, że sumaryczny IF artykułów na tej liście to 23, a wartość ta z uwzględnieniem m.in. rozdziałów w książkach to 34. I może jednak recenzent nie wie, o czym mówi. I może warto, by się ktoś podjął zadania wytłumaczenia recenzentowi….