Tytuł kompromitujący

W dyskusji pod poprzednim wpisem michaellll86 dokonał wymownego zestawienia kilkunastu dorobków profesorskich. Z jednej strony to profesorowie z poważnym dorobkiem, ale z drugiej strony są to profesorowie praktycznie bez dorobku. Michaelll86 pyta, czego wymagać od habilitantów, skoro tacy są profesorowie. Kilkukrotnie pojawiał się w moich wpisach i w dyskusjach problem profesorów z miernym i mizernym dorobkiem. Widziałem postępowania, w których recenzent-profesor miał dorobek słabszy (a czasem znacznie słabszy) od habilitanta.  Co więcej, ci profesorowie nie są z ‚innej epoki’. Doktorzy habilitowani z żenująco słabym dorobkiem są mianowani również dzisiaj.

 

Piszę to z poczuciem bezradności. Kompromitujący dorobek nie jest powodem do nienadania  profesury, nie mówiąc o jej odebraniu. Nie jest nawet powodem do niepowoływania na recenzenta w postępowaniach awansowych. Mierni profesorowie są częścią ‚środowiska’, wpływając na kariery swoich podopiecznych i nie tylko. Jednak tacy profesorowie to nie tylko sprawa iluś tam postępowań. To również przekaz, jak się uprawia naukę i co najgorsze, to ucieleśnienie tego, do czego młody magister czy doktor ma dążyć.

 

Nie rozumiem, jak można nadać tytuł profesora osobie z dorobkiem, którym nie chciałby się szczycić co ambitniejszy adiunkt. Mam nadzieję, że nigdy nie zrozumiem.