Uprawnienia

Zareagowałem na Twitterze na postulat, by ograniczyć liczbę jednostek z prawem do nadawania doktoratów. Nie widzę sensowności takiego rozwiązania. Co więcej, uważam, że ma ono same wady. Oto kilka z nich:

  1. Kumulacja uprawnień doktorskich może doprowadzić do nadmiernego wpływu uprawnionych jednostek na to, jakie przyjmuje się kryteria i standardy doktoratów. Moim zdaniem, wcale nie muszą iść tylko w górę.
  2. Uprawnione jednostki mogą mieć znaczny i nieużyteczny wpływ na to, w jaki sposób uprawia się badania w danej dyscyplinie.
  3. Członkowie rad nielicznych uprawnionych jednostek staną się dyscyplinarnymi kacykami.
  4. A uprawnione rady będą zawalone przewodami doktorskimi.

 

Mówiąc inaczej, uważam, że to bujda z przerzutką, że słabe doktoraty występują tylko na słabych uczelniach. Słabe doktoraty promują słabi promotorzy, a recenzują słabi recenzenci.

Ale tak naprawdę to mój problem jest inny. Powiedzmy, że chcę zrobić doktorat u prof. Kowalskiego, wybitnego uczonego (o międzynarodowej renomie), który, tak się składa, od niedawna pracuje w jednostce bez uprawnień do nadawania doktoratów. Ja nadal nie rozumiem, czemu nie mogę zrobić doktoratu u prof. Kowalskiego w jego laboratorium.

 

Tak, rozumiem, że możemy z Kowalskim iść na UJ, UW czy inny U, jednak po co się mitrężyć, skoro na uczelni u prof. Kowalskiego pracuje też prof. Nowacka, która jest w stanie ocenić moją pracę? Recenzent z zewnątrz rzecz jasna przypilnuje, żeby żadnych jaj sobie nie robić. Bo ja ja wcale nie jestem przekonany, że na UJ są zawsze lepsze doktoraty niż na UZ, rada wydziału na tym pierwszym to tylko diamenty, a na tym drugim to tylko barachło.

 

Moim zdaniem, uczelnia, która jest w stanie zapewnić mi promotorstwo oraz warunki prowadzenia badań doktorskich, jakie ja chcę, powinna móc mnie promować. Bez komisji autoryzującej to, że prof. Kowalski, który przeprowadził się do uczelni prowincjonalnej z dnia na dzień nie zgłupiał. A jeśli ktoś chce robić doktorat u prof. Mariana i dr. Seby, to niech robi, ile chce. Nie wiem, po co miałby to robić, ale co mnie to obchodzi?