Wiosna, panie habilitancie!

Ostatnio mi nie szło. Jakiś czas temu zostałem zaproszony do redakcji special issue przez pewne wydawnictwo międzynarodowe. Sami mnie znaleźli, sami mnie zaprosili, sami chcieli. Niestety, okazało się, że im nie odpowiada, co chcę zrobić, ja się nie chciałem naginać, po kilkunastu wymianach maili doszliśmy do tego, że special issue nie będzie. Szlag mnie trafił, bardzo mi na tym zależało. Shit happens.

 

Równolegle jednak negocjowałem również z innym wydawnictwem, z mojego punktu widzenia znacznie lepszym i dorobkowo pożyteczniejszym, w innej sprawie, rzecz jasna. Sprawa się ciągnęła trochę, pierwsze reakcje były bardzo pozytywne, niestety eksperci się wypowiedzieli dość chłodno. Wczoraj wysłałem maila ostatniej szansy – nasiedziałem się nad tym cholerstwem. Ale dzisiaj przyszedł mail potwierdzający. Moja propozycja została zaakceptowana. Wiosna przyszła!

 

Czasami ta cała habilitacja naprawdę mi nie robi…..