Wizje

Pojawiło się kolejne postępowanie, w którym nie nadano stopnia pomimo dwu pozytywnych recenzji. W uzasadnieniu odmowy napisano, że osiągnięcie nie spełnia warunków, jakie sie stawia habilitacjom, chociaż nie napisano dokładnie jakich. Żeby było ciekawiej, habilitacja padła dwoma głosami (12 za nadaniem, 13 przeciw, jedna osoba wstrzymała się od głosu).

 

Jednak to jedna z recenzji (ta negatywna) uderzyła mnie w tym postępowaniu najbardziej. Otóż recenzent pisze:

 

….w przedstawionym opracowaniu nie jestem w stanie dopatrzyć się przesłanek możliwych czy niezbędnych dalszych kroków badawczych, świadomości zadań wymagających podjęcia czy problemów, które należałoby wydobyć i rozwiązać….

 

dalej recenzent krytykuje habilitantkę za to, czego jeszcze nie ma w jej pracach, a co, wedle recenzenta, powinno się w nich znaleźć. To właśnie to, czego nie ma, wydaje się być powodem negatywnej oceny.

 

Powiem wprost – uważam tak sformułowane zarzuty wobec prac habilitantki za niepoważne. Pominę przy tym poniżej to, że fakt, iż recenzent czegoś nie dostrzega (szczególnie tak ulotnych rzeczy, jak ‚świadomość’), nie jest dowodem na to, że tego nie ma. Może recenzent mógłby założyć sobie okulary?!

 

Czy jednak rzeczywiście każda praca powinna zawierać ‚drogę na przyszłość’? Nie uważam tak. Habilitantka podjęła problem, zrobiła badania, napisała o problemie. Czy musi wypowiadać się na temat tego, jak ten problem należy podejmować dalej? Nie, nie musi. To, że recenzent uważa, że tak powinno być, to, według mnie, jego problem. Są czasopisma, które wyraźnie oczekują popatrzenia w przyszłość, są takie, które tego nie oczekują, autor, chcąc, nie chcąc, musi się dostosować do tego, czego chce redakcja czasopisma. Tu, po raz kolejny, recenzent habilitacji ‚wie lepiej’, po raz kolejny to polska habilitacja wyznacza te najważniejsze standardy naukowe.

 

Jednak jeszcze bardziej mnie wkurza uznanie recenzenta, że autor powinien analizować problem tak, jak recenzent sobie to wyobraża. Recenzet ma wizję artykułu i ocenia prace habilitantki podług tej właśnie wizji. Nie warto publikować w dobrym czasopiśmie (ironią jest tu, że to habilitantka, w przeciweństwie do recenzenta (sądząc po stronach UW), publikuje w czasopismach międzynarodowych), trzeba bowiem napisać pod recenzenta. Bo przecież standardy nauki światowej wyznacza polska habilitacja. Aż dziw, że naukowcy ze świata nie pchają się drzwiami i oknami po polską habilitację.

 

Oczywiście, nie wiem, czy dorobek habilitantki to jest habilitacja czy nie. Pozostali recenzenci również wskazują na problemy w nim. Jednak jeśli habilitacja ma już paść, to niech padnie nie dlatego, że recenzent ma wizję, ale dlatego, że została poddana rzetelnej i merytorycznej ocenie.