Wstyd umarł

Chciałbym się krótko odnieść to protokołu  zamieszczonego przez trzy.14 pod poprzednim wpisem. Uderzyły mnie trzy rzeczy poza tym, że zamieszczenie tego protokołu można by kwalifikować jako sabotaż!

 

Po pierwsze i chyba najważniejsze to, że jedna z pań profesor, na radzie, na której ma głosować nad nadaniem stopnia, uznaje za stosowne zapytać: „Jaki był tytuł rozprawy?”. Pani Profesor za chwilę będzie głosować nad nadaniem stopnia i nie wie o tym postępowaniu nic!! Czy naprawdę jej nie wstyd? Mnie nie przeszkadza to, że Pani Profesor nie pamięta, że nie ma już rozprawy (old habits die hard!), ale oczekiwałbym jednak od niej, żeby się choć pobieżnie zapoznała z dokumentacją. Może głupio, ale zakładam, że była jakaś dokumentacja w sprawie. Co więcej, podejrzewam, że pani profesor nie była jedna.

 

Po drugie, urocza jest dyskusja na temat indeksu Hirscha i na temat tego, żeby o nim nie rozmawiać, bo nie ma go w ustawie. No w ustawie nie ma, ale przecież jest w rozporządzeniu dotyczącym kryteriów oceny habilitanta! Okazuje się, że głosujący członkowie rady wydziału nie znają nawet kryteriów, według których ma habilitant być oceniony. To oni oceniają tylko na nosa?

 

Po trzecie i chyba w tym kontekście najmniej ważne, to dyskusja na temat ‚zobaczenia habilitanta’. Rozumiem dobrze, że są profesorowie, którzy uważają, że źle się stało, że zniesiono kolokwium habilitacyjne. Jednak już je zniesiono! Trzeba z tym żyć! Jasny szlag mnie trafia z powodu tych ‚niepokornych’, którym się nie podobają nowe przepisy, więc wyżywają się na habilitancie. Przypominam: głos wstrzymujący się od głosu jest efektywnie głosem przeciwnym!

 

Już tylko dodatkowym smaczkiem jest to, że to pani profesor, która nie znała ‚tematu rozprawy’ poinformowała, że skoro nie zna kandydata, może się tylko wstrzymać od głosu. Zacytuję klasyka: wstyd umarł.

 

I zadam jeszcze pytanie: czy jest ktokolwiek, kto myśli, że taka rada wydziału to ten jeden szczególny, rzadki jak krzyżówka jednorożca z białym krukiem, wyjątek?