Wygląd dorobku

Po raz kolejny trwa dyskusja na temat indywidualnego dorobku. Jeden z komentarzy, powtarzający zresztą to, co napisał jeden z recenzentów w dyskutowanym przewodzie profesorskim, dotyczył tego, jak ‚wygląda’ dorobek. I zadaję sobie pytanie: czy  dorobek niezróżnicowany, publikowany w jednym czasopiśmie, jest rzeczywiście gorszy od dorobku z szerszym rozmachem? Albo szerzej: czy dorobek ma wyglądać? Na szczęście nikt mnie pyta o takie rady, moja odpowiedź na powyższe pytanie jest więc powiedziana blogowi a muzom.

 

A więc tak, ja również myślę, że dorobek ma wyglądać. Wybory miejsca publikacji są znaczące. Mówiąc inaczej, powiedziałbym, że jeśli uznajemy, że lepiej jest publikować w dobrych czasopiśmach (każda dyscyplina takie ma), bo to coś nam mówi o tej publikacji, to w konsekwencji uznajemy chyba też, że ważne jest ‚zarządzanie dorobkiem’. Że różnorodność zasięgu, odbiorcy, środowiska, jest czymś, co czyni dorobek lepszym, a badacza pokazuje jako bardziej elastycznego, odważniejszego, przechodzącego przez więcej barier. I po prostu systematycznie robiącego dobre badania, które przechodza przez różne sita.

 

Na forum jakiś czas temu przecztałem, ze publikować może każdy, publikować w dobrym czasopiśmie każdy nie może. Dodałbym, że publikować w wielu dobrych czasopismach może jeszcze mniej. I dlatego warto, by dorobek wyglądał na to, że jego autor należy do trzeciej grupy.