Z obowiązku

Pojawił się kolejny autoreferat, w którym habilitant wymienia rozprawę doktorską jako część osiągnięcia habilitacyjnego. Habilitant robi to otwarcie, doktorat jest pierwszym elementem osiągnięcia. Tym razem jednak, co najciekawsze, doktorat nie został opublikowany. Innymi słowy, habilitant po prostu podaje swą nieopublikowaną rozprawę doktorską jako część, po staremu, rozprawy habilitacyjnej.

 

Nie rozumiem, jak rozprawa doktorska może być częścią rozprawy habilitacyjnej. Habilitant ją przecież napisał po to, by dostać doktorat i doktorat ten dostał (30 lat temu)! Dziwi mnie to również dlatego, ponieważ habilitant skończył administrację, wydaje się więc, że powinien być w stanie przeczytać i zrozumieć ustawę i rozporządzenie. Czyżby zmiana nazewnictwa z ‚rozprawa’ na ‚osiągnięcie’ wprawiła go w osłupienie? Czyżby formularze CK, na których podaje się teraz cały dorobek publikacyjny (bez zerowania po każdym postępowaniu awansowym) były tak skomplikowane, że politologowi wyszło, że doktorat jest częścią habilitacji?

 

Na dodatek habilitant nie podaje tytułu osiągnięcia, publikacje, które wymienia, oscylują między zjawiskami patologii, przez zabezpieczenie starości  rolników, aż do bezrobocia i rynku pracy. Nawet przy niezwykle liberalnym podejściu, jednotematyczność tych publikacji wydaje się wątpliwa. I wreszcie, formularz ‚dorobkowy’ ze stron CK stał się częścią autoreferatu, dzięki czemu ‚standardowego’ autoreferatu nie ma.

 

Podsumowując, mam wrażenie, że to najgorzej przygotowany wniosek habilitacyjny, jaki do tej pory widziałem. Przywołuję go po trosze z obowiązku i ku przestrodze, po trosze dlatego, bo zastanawiam się, co bym zrobił, gdybym zobaczył taki wniosek. Mówiąc inaczej, czy taki wniosek można potraktować poważnie?