Załatwiam ranking

Dr Kulczycki  donosi o nowym rankingu THES, w którym uczelnie polskie znalazły w szóstej setce uniwersytetów na świecie. Trochę nisko, ale mnie przyszedł do głowy świetny wręcz pomysł, jak dokonać skokowej zmiany w górę.

 

Otóż jakiś czas temu rozmawiałem (powiedzmy szczerze: plotkowałem) z kolegą na różne tematy, aż zeszło na pewnego dość znanego w Polsce profesora (pozostanie on anonimowy). Kolega nagle powiedział: Ale on nie zna angielskiego. W sensie, nie czyta, nie pisze, nie mówi. Nie zaskoczyło mnie to za bardzo, znam również kilku takich (zaskakuje mnie odrobinę, jak zostali profesorami). I tu pojawił się pomysł. Otóż należy przedstawić autorom rankingu THES zaświadczenia o angielskiej niemocie profesorskiej. Wszak powinnismy porównywać podobne z podobnym i jak tu np. porównywać prof. Jana z prof. Johnem, skoro ten pierwszy po angielsku ani w ząb, a ten drugi nawet nie musiał się wysilać. A czy taki John po polsku gada? No właśnie….

 

W tenże prosty sposób wzrośnie nam choćby liczba publikacji po angielsku na naukowca, a może i różne inne rzeczy. Moglibyśmy nawet stworzyć jakąś białą księgę do przedstawienia THES. Oczywiście o ile THES może nie uwzględnić naszego angielskiego L4 wobec fizyków czy matematyków (im ten angielski za bardzo potrzebny nie jest), ale wobec humanistów, społeczników, teologów, a może i ekonomistów to mogłoby zadziałałać. I w przyszłym roku i idziemy w górę! Ostro!

 

Od razu mówię, że rozważałem ranking światowy oparty na publikacjach po polsku (dziedzictwo i te rzeczy), ale to może być nie do przepchnięcia. Rozważałem też tzw. polskie Noble, ale THES może się zorientować, że to nie te same Noble, co w Szwecji.