Żenada oburzenia

No to czas się wziąć za nowa akademicką bombę, czyli postępowanie profesorskie słynnego (w Polsce) i medialnego (w Polsce)  socjologa. Postępowanie zostało uwalone. Czy słusznie, czy nie, nie mnie sądzić. Nie znam się, choć te pozytywne-negatywne recenzje były bardzo krytyczne. Uważam przy tym, że aktualnie działający politycznie profesor (nie tylko ten zresztą)  nie powinien występować o tytuł naukowy. Jednak rozumiem, że mówimy tu o kwestii smaku, a smak, tak jak dno, w polskiej nauce i polityce zniknął tak dawno, że nikt nie pamięta o jego występowaniu w naturze.

Z nie do końca jasnego dla mnie powodu o postępowaniu napisała Gazeta.pl, Jakoś nie zauważyłem, żeby pisała o nadawanych profesurach, więc wyróżnia tę profesurę jako inną, szczególna, a ona taka być nie powinna. Gazeta napisała o tym, że o sprawie poinformował prof. Gadacz, który napisał, że nieprzyznaniem stopnia  środowisko stanęło na wysokości zadania. Napisał na FB, niestety, post już usunął. Na to wszystko z kolei oburzył się prof. Dudek, który uważa, że uwalenie dr.hab. Zybertowicza ma podłoże polityczne. Szkoda jednak, że nie oferuje żadnych dowodów na to. I jego post o kompromitacji i skandalu jest tak samo głupi jako post Gadacza o stawaniu na wysokości zadania.

I teraz ja swoje trzy grosze zaoferuję. O postępowaniu Zybertowicza pisałem  już wcześniej i pisałem bardzo krytycznie. Recenzje, które napisano w tymże postępowaniu są żenujące. I tak naprawdę to one są początkiem całego problemu. Tylko bowiem zażenowanie budzi fragment następujący recenzji:

Pracę ściśle naukową Andrzeja Zybertowicza oceniam krytycznie, jego działalność organizacyjna i dydaktyczną więcej niż pozytywnie. Osobiście uważam, że raz wyzwolona wola stania się profesorem jest nie do zatrzymania. Jeśli Andrzej Zybertowicz uznał, że są powody, aby przyznać mu profesrurę, to zapewne tak jest.

Wyjątkowo to durne słowa i mam nadzieję, że ich autor, prof. Wróbel z UW, będzie się ich wstydził przez wiele lat. I to właśnie ta recenzja, wraz z recenzją prof. Króla, która również kończy się konkluzją pozytywną, powodują, że mamy dzisiaj zamieszanie.

A to dlatego, że ja rozumiem argumentację, ze skoro wszystkie recenzje są pozytywne, decyzja Centralnej Komisji jest niezrozumiała. Od tego są recenzje, do cholery, żeby brać je pod uwagę. A recenzenci są od tego, żeby pisać rzetelne recenzje, a nie puszczać oko do Centralnej Komisji. I gdyby recenzenci napisali porządne recenzje, zamiast silić się na dowcip, sytuacji by dzisiaj nie było. A teraz po raz kolejny nauka polska dostaje po głowie. I najśmieszniejsze jest to, że dostaje słusznie, bo sami sobie to zrobiliśmy.

I co ciekawe, najlepiej wypada w tym wszystkim sam dr hab. Zybertowicz (którego działalności bardzo nie lubię), który zatweetował, że zapuścił sobie brodę, by mieć profesorski look. A tu się nie udało.  Muszę powiedzieć, że w kontekście to wyjątkowo dowcipny i uprzejmy tweet.

Swoją drogą,  dr hab. Zybertowicz zapewne o swej porażce nie dowiedział się z mediów, jednak jest coś naprawdę niesmacznego w tym, że Gazeta Wyborcza podaje na Twitterze informację o tym, a on na nią (zapewne) musi zareagować. I choć rozumiem, że Zybertowicz jest osobą publiczną, jego postępowanie profesorskie do działalności publicznej nie należy.

Żenujące to wszystko.