Żona Lota

Informacje na temat doszczętnie już przedyskutowanej habilitacji na Wydziale Prawa UW są coraz bardziej przerażające. Jawi się rada wydziału jako zbiorowisko ludzi zupełnie zainteresowanych nie tyle dorobkiem habilitanta, co raczej dowaleniem recenzetom oraz habilitantowi. Nie wiem, czy te doniesienia są prawdziwe czy nie. Wiem natomiast, że nie tyle jestem już oniemiały, co osłupiały. Żona Lota ze mnie się robi….

 

Oczywiście, nie jestem na tyle naiwny, by sądzić, że w nauce i awansach nie liczą sie personalia, sympatie, antypatie. Ale, do cholery, nie do tego stopni, nie na czołowym polskim uniwersytecie, i nie na prawie!!! Jeśli tak mają wyglądać habilitacje, to ja się wypisuję. Bo ja już nie wiem, na jakiej podstawie zostanę oceniony, nie wiem, na jakiej podstawie zostaną podjęte decyzje. I że niewielu się przejmie tym, jeśli podstawą oceny będzie to, jakim samochodem jeżdżę i czy na pewno jest gorszy od pojazdu dziekana.

 

Ale warto sobie powiedzieć:  nowa procedura zadziałała. Pokazała nam oblicze habilitacji, którego publicznie nie znaliśmy. I chyba dobrze, żeśmy poznali, nawet jeśli, zaiste, przerażający to obraz. Osłupiający.