Zwycięstwo kakałka

Za chwilę koniec roku, postanowiłem więc zamknąć rok 2020.

W mojej skrzynce czekają na reakcję m.in. listy o

  1. „podejrzanej”  habilitacji z matematyki na AGH
  2. o sprzedawaniu dętych certyfikatów uczelniom, które je na dodatek kupują
  3. o „przekrętach” finansowych na UAM (to kolejny już mail)
  4. o nierzetelności naukowej profesora medycyny
  5. o nieistniejących publikacjach habilitanta.

Wszystkie otrzymałem w ciągu ostatnich 2-3 tygodni i mnie zdołowały Mam bowiem wrażenie, że przez  9 lat istnienia tego bloga nie zmieniło się nic. Po 9 latach wyśmiewania recenzji koleżeńskich,  piętnowania plagiatów, wytykania nierzetelności, nasi  koledzy oraz nasze koleżanki nadal czynią z nauki polskiej obraz nędzy i żenującej rozpaczy.  Ręce i nogi opadają…..Napiszę o części z tych rzeczy w przyszłym roku…..

Zakończę jednak akcentem szaleńczo optymistycznym. Otóż cytowany tu nie raz prof. Galasiński postanowił się podzielić swoimi wynurzeniami na temat punktów za publikacji oraz oceny parametrycznej. Na koniec pisze:

„Tak, wybierzmy mniejsze zło. A przy okazji wybierzmy nasz wszechświat równoległy, w którym kolega nie może skrytykować kolegi, krytyka to personalny atak, a recenzja to ciepłe kapcie, w których grzejemy się przy ogniu koleżeńskiej uprzejmości. Nie wiem, czy dożyję, ale połudzę się jeszcze, że również polska nauka uzna, że ostra, a nawet agresywna, rzetelna i uczciwa recenzja wynika z zatroskania o to, co robimy. To właśnie taka ocena jest w interesie nas wszystkich. Znieśmy punkty, zacznijmy się uczciwie oceniać.”

Życzę prof. Galasińskiemu jeszcze wiele lat życia w zdrowiu i radości. Jednak przy całej sympatii, jeśli chce się połudzić, to będzie właśnie żyć w ułudzie. Prędzej piekło zamarznie niż my ocenimy naszych nieocenionych panów Zenona i Zygmunta oraz wybitne panie Krystynę i Małgorzatę inaczej niż na oceny najlepsze. Bliższa koszula ciału, a Zenek z Kryśką wydziałowi.

Postanowiłem też pomóc w dawaniu odporu.

Nie będzie tu jakiś prof. besserwisserstwa niestosow(a)nego, Galasiński pluł nam w twarz ni badaczy, szczególnie samodzielnych,  nam tumanił jakąś rzetelnością czy czymś tam. Ocena jest po to, żebyśmy byli najlepsi, rzetelnie jest wtedy, gdy wygrywamy!  Dajmy więc odpór wymądrzającemu się panu G. wskazując nasz wybitny (czasem i 20-punktowy!) dorobek, za pomocą  którego niesiemy kaganek nauki i oświaty w Polskę, gdzie dzięcielina biała, gryka innego koloru, a pan Natenczas Wojski nadal gra na rogu. Niesiemy go właśnie po to, żeby nigdzie stało się gdzieś, Panie Profesorze Mądraliński. Zatkało kakało?