Pytania

Ostatnie dni to kolosalny wzrost zainteresowania tym blogiem, a także emocji w dyskusji. Najwyraźniej wpisy i dyskusje na temat niewiarygodnej wręcz aktywności kilku członków polskiego establishmentu naukowego trafił w czuły punkt. A w dyskusjach tylko jeden komentarz nie był zdecydowanie negatywny.

 

Czytając dyskusję, nieustannie zadaję sobie pytanie, co oglądamy. Wyjątek czy może jednak nie. Czy casus obu profesorów, wymieniających się mailami wprost planującymi zniszczenie kariery naukowej adiunkta to jakiś unikalny wybryk czy może jednak wcale nie taka rzadka praktyka profesorska? Jeszcze nie nie tak dawno wybrałbym tę pierwszą opcję, dzisiaj raczej tę drugą. Jeśli jednak to nie jest jednostkowy przypadek, to ile takich osób jest wśród nas? Ilu nam jeszcze nasi opiekunowie podstawiali nogi i wkładali kije w szprychy?

 

Maile, które cytuje prof. Idziak, pokazują doskonale to, co tak często pojawia się w dyskusjach na temat nauki polskiej, a mianowicie feudalne relacje pomiędzy profesorami i ich podwładnymi. To jakby czytać o średniowiecznych panach na włościach, którzy potrafią wybatożyć niesfornego chłopa-adiunkta. A chłop powinien być wdzięczny, że pan tylko wybatożył. A przecież mógł zabić.

 

Zobaczyliśmy obraz nauki polskiej, którego ja wolałbym nie widzieć. Ale skoro już go zobaczyliśmy, to powstaje kolejne pytanie. Co i kto z tym coś zrobi? Niestety, i tu jestem pesymistą, ale chyba umiarkowanym. Może odwołanie prof. Tadeusiewicza z funkcji w krakowskim PAN jest pierwszą jaskółką jakichś zmian.

 

Muszę ochłonąć

Oto kilka fragmentów z listów luminarzy polskiej nauki cytowanych w superrecenzji prof. Idziaka.

 

Ten 12-to stronicowy list zawiera totalny atak na dra Rudka, jego osiągnięcia naukowe, morale (wg. w liście określane jako podobne do tego u Hitlera, Stalina czy Sun Tzu). List ten kończy się frazą “Niniejsze pismo proszę traktować jako poufne, ponieważ nikt z nas nie chce procesować się z R.Rudkiem.”

 

Miał on poważne problemy z głową – w młodości spadł głową na rury metalowe z dość wysoka i miał poważne zaburzenia mentalne z dłuższym pobytem w szpitalu – sam to mówił.

 

Myśle, że powinieneś też wiedzieć, że R.Rudek jest bardzo inteligentnym, niezwykle przebiegłym, cwanym i sprytnym gejem.

 

R.Rudek jest zakałą polskiej nauki. Dla takich ludzi nie powinno być miejsca ani [w] informatyce ani w naukach technicznych.

Będę upowszechniał wiedzę o tym wśród kolegów, żeby się ten osobnik gdzieś nie przeźlizgnął przez nieporozumienie.

 

Pozostawiam (na razie) bez komentarza. Muszę ochłonąć z wrażenia.