10 lat – reakcja

Po moim ostatnim wpisie dostałem kilka maili. Autorzy wszystkich tych listów zakomunikowali mi, że mój blog to katastrofa,  straconych 10 lat, zachęcali, żebym się wziął do uczciwej pracy i takie tam.

Odnotowuję to z kronikarskiego obowiązku, przypominając moim życzliwym korespondentom, że nie powinni się torturować zaglądając tu.

10 lat

Chciałbym odnotować 10. rocznicę tego bloga. Ileż stało się przez te 10 lat, i to tylko w życiu blogerskim. Zaglądnałem do kilku pierwszych wpisów i mam wrażenie, że były one 'a lifetime away’.

Oto rzeczy, które się wtedy nie śniły blogerowi (o filozofach nic nie wiem):

    • że będę pisał bloga przez 10 lat;
    • że ktoś go w ogóle będzie chciał czytać;
    • że ten blog zostanie jednym z najczęściej odwiedzanych polskich blogów akademickich (nawet teraz, w czasie wielkiej blogerskiej smuty, statystyki przyprawiają mnie o zawrót głowy);
    • że blog będzie wymagał konsultacji prawnych;
    • że będę dostawał maile odsądzające mnie od czci i od wiary oraz (znacznie mniej) podejrzewające mnie o zdolność chodzenia po wodzie;
    • że w dziesiątą rocznicę tego bloga okaże się, że za granicą Polski trwa wojna;
    • że parę inch rzeczy, o których chyba nawet nie warto wspominać.

10 lat to jest coś. Jestem bardzo dumny z siebie.

 

 

Nowy wpis

Bardzo dziękuję za kilka maili w sprawie bloga. Nie będę Państwa nudził moim procesem myślowym. Pod ostatnim wpisem jest już 3000 komentarzy. Czas wprowadzić nowy wpis.

Ale właśnie odnawiam hosting i domenę.

Życzenia

Nie za bardzo wiem, co życzyć na przyszły rok. Mam wrażenie, że za chwilę może się okazać, że rok 2022 powie obecnemu: Potrzymaj mi piwo. Życzę nam wszystkim mniej piwa dla nowego roku.

Dziękując wszystkim Państwu czytanie, wspieranie i dyskutowanie na blogu – to już za momencik  10 lat, życzę Państwu wszystkiego dobrego w roku 2022.

 

 

Przyszłość bloga 2

Niestety, mój chytry plan się nie powiódł.  Z ciężkim sercem myślę więc o zamknięciu bloga. Daję sobie jeszcze chwilę czasu na ostateczną decyzję.

Przyszłość bloga

Szanowni Państwo,

od dłuższego czasu myślę nad przyszłością tego bloga. Gdy go zaczynałem pisać,  miałem nadzieję, że kilka osób zajrzy na niego od czasu do czasu. Jego popularność jednak przeszła moje najbardziej szalone marzenia i oczekiwania. Stała się również obciążeniem,

Kilka razy już zaznaczałem, że pisanie na nim stało się ciężarem. Napisałem ponad 1000 wpisów i jestem zmęczony. Nie chciałbym jednak zamykać tego bloga. Przedstawia on 10 lat mojego życia akademickiego, jest też historią polskiej nauki, habilitacji, profesury. A te kilkaset tysięcy komentarzy to  zasoby, których nie chciałbym stracić.

Jedynym sensownym rozwiązaniem, jakie obecnie widzę,  jest zaproszenie, powiedzmy, 2-3 osób do wspólnego pisania.

Na razie jednak nie mam pomysłu, na jakich zasadach miałoby się to odbywać, jaka byłaby moja dalsza rola. Postanowiłem  najpierw zapytać, czy ktoś z piszących/dyskutujących czy czytających miałby w ogóle ochotę dołączyć do takiego 'konsorcjum’ blogerskiego. Jeśli tak, wtedy zastanowię się nad zaproponowaniem reguł gry. Jednak nie przewiduję niczego skomplikowanego.  Poza tym, że zachowam kontrolę nad blogiem, nadal pozostanę anonimowy, a wpisy będą uprzejme, nie będzie w nich wiele.

Zainteresowanych proszę o maile wyrażające zainteresowanie, w tym ewentualne oczekiwania co do zasad panujących w grupie, jeśli ktoś ma na to ochotę. Adres mailowy znajduje się  na pierwszej stronie bloga.

w oczekiwaniu na maile,

Habilitant2012

 

 

Przerwa

Drodzy Czytelnicy „Robię habilitację”,

Postanowiłem zrobić  przerwę od pisania. Od dłuższego czasu piszę, bo 'muszę’, od jakiegoś czasu męczy mnie myśl, że muszę znów coś napisać, bo znów jest mnóstwo komentarzy pod ostatnim postem. Chcę to zmienić, chciałbym znów zachcieć pisać. Oczywiście, powodów jest więcej,  o części pisałem jakiś czas temu, o części nie. 

Dzisiaj myślę, że przerwa potrwa przynajmniej jeszcze jeden miesiąc, a może trochę więcej. Rozumiem przy tym, że ta decyzja może oznaczać, że część z Państwa pożegna się z RH. Z żalem odpowiadam: Trudno. Ostatnio wręcz z radością odnotowałem to, ze coraz rzadziej zaglądam do statystyk.

Za jakiś czas założę nowy wpis, żeby dyskutanci mogli dalej dyskutować. Od dawna mam poczucie, że tego bloga robią dyskutanci, więc dla wielu z Państwa zmieni się niewiele.  Co jakiś czas zaglądnę tu i pousuwam spam.

Nadal jestem dostępny pod adresem mailowym, jeśli ktoś chciałby się ze mną skontaktować. Osoby, które czekają na 'ich’ posty, serdecznie przepraszam. Będą musieli poczekać jeszcze trochę.

Wszystkim Państwu czytającym i piszącym komentarze, jak zawsze, szczerze dziękuję.

Habilitant2012

 

Prawo do bzdur

Przez dłuższą chwilę nie zaglądałem tutaj. Nie, nie dlatego, że mam wakacje, ale dlatego, że jeszcze ich nie mam. i jakoś mi się nie zapowiadają. Zaglądnąłem się przeraziłem. ponad 2000 komentarzy pod poprzednim wpisem. Kilka wpisów czeka na napisanie (przepraszam tych, którzy czekają na nie). No to postanowiłem napisać parę słów, żeby stworzyć nowe miejsce dla komentarzy.  Mam nieodparte wrażenie, że ten blog doskonale sobie radzi bez blogera 🙂

1. Ostatnio żyjemy  problemem, czy wracamy do stacjonarnego nauczania czy może nie. Stanowisko uczelni jest jasne: Wracamy, chyba że nie wrócimy. No i tak myślę o kolejnym semestrze zdalnego nauczania  I o tym, że studenci, którzy właśnie skończyli pierwszy rok, nie byli jeszcze na zajęciach na swych uczelniach. Podobno zresztą wcale  im się nie śpieszy. Zajęcia w łóżku czy w piżamie, robiąc pranie czy na ławce w parku mają wiele uroku.

Myślę też o tych dwoje czy troje studentów, którzy zawsze jakoś zostają online choć zajęcia się skończyły. Może właśnie trzeba było pralkę rozładować. A może co innego.

Nadal nie za bardzo lubię uczyć przez komputer, jednak ostatnio doszedłem do wniosku, że mi się wcale nie uśmiecha jeżdżenie na uczelnię. I rozpoczynanie procesu dydaktycznego od szukania miejsca do zaparkowania.

2. Pracownicy nauki znów w mediach. Prof. Legutko, prof. Oko, nasi koryfeusze nieustannie mający potrzebę wypowiedzenia się. I za każdym razem okazuje się, że stracili doskonałą okazję, by się zamknąć.

No ale nasz miłościwie nam panujący chce zabezpieczyć ich fundamentalne prawo do tego, żeby mogli się wypowiadać. To wzmocnienie wolności słowa popiera nawet sam pedagog wszystkich pedagogów (tu linka).

Już parę osób napisało do mnie, że wydaje im się, że to wzmocnienie wcale nie jest wzmocnieniem wolności słowa, tylko  wzmocnieniem prawa do gadania bzdur. Hulaj dusza, każda ideologiczna bzdura jest dobra, wszak mamy wolność słowa. Każda bujda, każde kłamstwo będzie chronione prawnie, wszak skoro wypowiadane ze stosownym przekonaniem, to czemu nie gadać tych bzdur studentom. Choćby i przez gugle.